1995 / 2026
Lata mijają, a miłość do puzzli pozostaje niezmienna. Te dwa zdjęcia są tego najlepszym dowodem.
Byłam jednym z tych dzieciaków, które potrafiły dzień w dzień układać te same puzzle, i za każdym razem czuły dokładnie tę samą radość, co przy pierwszym ułożeniu. 100, 160 czy 250 elementów? To było coś! Wystarczył kawałek podłogi albo stołu, garść puzzli i nagle pojawiało się zajęcie na długie minuty. No i oczywiście ten klasyczny moment pojawiający się niemal za każdym razem czyli szukanie tego jednego elementu, który jakimś cudem zniknął gdzieś pod stołem…
Ostatnio, przeglądając stare albumy, trafiłam na zdjęcie z 1995 roku. Mam na nim pięć lat i z dumą prezentuję swoje dzieło - puzzle z „Króla Lwa” z Simbą, Timonem i Pumbą. Jedne z moich absolutnie ulubionych, które towarzyszyły mi przez kilka lat.
Jak to w życiu bywa, nie wszystko, co pożyczone, wraca do właściciela. Czasem „pomagają” też lepkie łapki… W ten sposób straciłam kilka zestawów, w tym właśnie te z „Króla Lwa”. Była rozpacz i to niemała! Ale kocyk pozostał i wciąż jest w doskonałej formie 😉
Skoro odnalazłam zdjęcie sprzed lat, nie mogłam się powstrzymać i zrobiłam nowe. Oczywiście nie mogło na nim zabraknąć puzzli marki Trefl , których mam najwięcej w swojej kolekcji układanek. Tym razem wybór padł na „Jeżyka” z jubileuszowej kolekcji na 40-lecie firmy Trefl.
Po cichu liczyłam, że w tej wyjątkowej serii powróci także mój ukochany wzór sprzed lat. Nie narzekam, bo pojawiło się wiele innych motywów, które przywołały piękne wspomnienia. A kto wie, może jeszcze kiedyś wróci więcej tych cudownych, klasycznych obrazków. Jeśli tak, wezmę je wszystkie!
A jak było u Was? Układaliście puzzle w dzieciństwie? Mieliście swoje ulubione wzory? A może nadal jesteście puzzlowymi maniakami?
Lata mijają, a miłość do puzzli pozostaje niezmienna. Te dwa zdjęcia są tego najlepszym dowodem.
Byłam jednym z tych dzieciaków, które potrafiły dzień w dzień układać te same puzzle, i za każdym razem czuły dokładnie tę samą radość, co przy pierwszym ułożeniu. 100, 160 czy 250 elementów? To było coś! Wystarczył kawałek podłogi albo stołu, garść puzzli i nagle pojawiało się zajęcie na długie minuty. No i oczywiście ten klasyczny moment pojawiający się niemal za każdym razem czyli szukanie tego jednego elementu, który jakimś cudem zniknął gdzieś pod stołem…
Ostatnio, przeglądając stare albumy, trafiłam na zdjęcie z 1995 roku. Mam na nim pięć lat i z dumą prezentuję swoje dzieło - puzzle z „Króla Lwa” z Simbą, Timonem i Pumbą. Jedne z moich absolutnie ulubionych, które towarzyszyły mi przez kilka lat.
Jak to w życiu bywa, nie wszystko, co pożyczone, wraca do właściciela. Czasem „pomagają” też lepkie łapki… W ten sposób straciłam kilka zestawów, w tym właśnie te z „Króla Lwa”. Była rozpacz i to niemała! Ale kocyk pozostał i wciąż jest w doskonałej formie 😉
Skoro odnalazłam zdjęcie sprzed lat, nie mogłam się powstrzymać i zrobiłam nowe. Oczywiście nie mogło na nim zabraknąć puzzli marki Trefl , których mam najwięcej w swojej kolekcji układanek. Tym razem wybór padł na „Jeżyka” z jubileuszowej kolekcji na 40-lecie firmy Trefl.
Po cichu liczyłam, że w tej wyjątkowej serii powróci także mój ukochany wzór sprzed lat. Nie narzekam, bo pojawiło się wiele innych motywów, które przywołały piękne wspomnienia. A kto wie, może jeszcze kiedyś wróci więcej tych cudownych, klasycznych obrazków. Jeśli tak, wezmę je wszystkie!
A jak było u Was? Układaliście puzzle w dzieciństwie? Mieliście swoje ulubione wzory? A może nadal jesteście puzzlowymi maniakami?












